Ksiądz, który prowadził hospicjum i dostał tę samą diagnozę co jego pacjenci
Założył hospicjum w Pucku, mając dwadzieścia siedem lat. Osiem lat później usłyszał diagnozę, którą sam wielokrotnie tłumaczył innym, i dostał sześć miesięcy życia. Przeżył prawie cztery lata i przez ten czas mówił o umieraniu bez owijania w bawełnę.
W 2004 roku, mając dwadzieścia siedem lat, ksiądz Jan Kaczkowski założył wraz z grupą osób hospicjum domowe w Pucku. Pięć lat później działało już hospicjum stacjonarne. Był doktorem teologii, bioetykiem i kapelanem szpitalnym — czyli człowiekiem, który zawodowo zajmował się tym, jak umiera się dobrze.
W czerwcu 2012 roku usłyszał, że ma glejaka wielopostaciowego czwartego stopnia. Lekarze mówili o sześciu miesiącach.
Żył jeszcze prawie cztery lata. Zmarł 28 marca 2016 roku, w wieku trzydziestu ośmiu lat.
Dlaczego ta historia jest inna niż setki podobnych
Bo zwykle w opowieściach o chorych księżach chodzi o świadectwo pogody ducha. Tu chodzi o coś, co dla polskiego katolicyzmu jest znacznie mniej wygodne: on nie zmienił języka po diagnozie.
Wystarczy spojrzeć na tytuł jego najgłośniejszej książki: Szału nie ma, jest rak. Nie „dar cierpienia“, nie „krzyż, który dźwigam“. Zdanie, którym mówi się o czymś, co jest faktem i trzeba się z tym urządzić.
To jest rzadkie. Wokół umierania narosło w polskim Kościele całe piętro fraz, które brzmią pobożnie i nie znaczą nic: że wszystko ma sens, że Bóg nie daje krzyża ponad siły, że trzeba to ofiarować. Kaczkowski był księdzem, który tych zdań nie używał — i który wiedział z hospicjum, co robią one z człowiekiem, który je słyszy z łóżka.
Co robi hospicjum, gdy nie da się już leczyć
Warto przy tej okazji powiedzieć rzecz, którą wiele osób odkrywa dopiero, gdy jest potrzebna.
Hospicjum nie jest miejscem, do którego odsyła się na śmierć. Jest miejscem, w którym przestaje się leczyć chorobę, a zaczyna leczyć objawy — przede wszystkim ból. Człowiek, który nie cierpi fizycznie, może jeszcze rozmawiać, załatwić sprawy, pogodzić się z kimś. To jest cała stawka.
Nauczanie Kościoła jest w tej sprawie znacznie mniej surowe, niż wielu sądzi. Katechizm mówi wprost, że można zaprzestać uporczywej terapii, gdy nie przynosi ona już efektu, a leczenie przeciwbólowe jest dopuszczalne, nawet jeśli skraca życie — pod warunkiem że skrócenie życia nie jest celem, tylko skutkiem ubocznym (KKK 2278–2279).
To rozróżnienie ratuje rodziny przed poczuciem, że „poddały“ kogoś bliskiego. Nie poddały.
Czego ta historia nie udowadnia
I tu potrzebna jest uczciwość, bo o zmarłych łatwo pisze się jak o argumentach.
Nie udowadnia, że wiara pomaga przeżyć dłużej. Rokowanie było błędne — takie rzeczy się zdarzają i mają przyczyny medyczne. Ludzie głęboko wierzący umierają w terminie i wcześniej.
Nie udowadnia, że cierpienie ma sens. O tym pisaliśmy osobno i odpowiedź pozostaje niewygodna: Kościół nie ma wyjaśnienia, po którym przestaje boleć.
Nie robi z niego świętego. Kanonizacja jest procedurą, nie odruchem, a między „człowiek, który zrobił coś ważnego“ a „wzór do naśladowania we wszystkim“ jest różnica, której nie warto zacierać.
Co zostało
Hospicjum w Pucku działa. To jest, w gruncie rzeczy, cała pointa: instytucja przetrwała człowieka, który ją zbudował, i przyjmuje ludzi dziesięć lat po jego śmierci.
Zostało też pytanie, które ta historia stawia Kościołowi i które jest trudniejsze niż podziw. Brzmi mniej więcej tak: czy rozmawiając z kimś umierającym, potrafimy nie mówić zdaniami, które mają uspokoić przede wszystkim nas.
Bo to jest, jak się okazuje, umiejętność rzadka — i nie przychodzi razem ze święceniami.
Jeśli szukasz hospicjum dla kogoś bliskiego
Opieka hospicyjna w Polsce jest bezpłatna w ramach NFZ — dotyczy to zarówno hospicjum domowego, jak i stacjonarnego. Potrzebne jest skierowanie od lekarza.
Warto wiedzieć, że hospicjum domowe — zespół, który przyjeżdża do mieszkania — bywa rozwiązaniem lepszym niż pobyt stacjonarny, jeśli rodzina jest w stanie być na miejscu. Większość ludzi wolałaby umrzeć w domu i zwykle jest to wykonalne.
O tym, co robić po śmierci bliskiego — formalności, dokumenty, pogrzeb — piszemy krok po kroku.
Źródła
- FaktPuckie Hospicjum pw. św. Ojca Pio — biogram założyciela (hospitium.org)
- FaktJan Kaczkowski, „Szału nie ma, jest rak"
- Nauczanie KościołaKatechizm Kościoła Katolickiego 1500–1510 (człowiek chory wobec wiary; sakrament namaszczenia)
- Nauczanie KościołaKatechizm Kościoła Katolickiego 2278–2279 (zaprzestanie uporczywej terapii; leczenie przeciwbólowe)