Kto napisał Ewangelie? Cztery księgi, które przez pierwsze sto lat nie miały autorów
Żadna z czterech Ewangelii nie podaje w tekście imienia autora. Podpisy „według Mateusza", „według Marka" dopisano później. To nie jest sensacja ani zarzut — to normalna wiedza biblistyczna, o której w polskich parafiach mówi się rzadko.
Otwórz Ewangelię według św. Marka i poszukaj w tekście zdania, w którym Marek się przedstawia. Nie znajdziesz. To samo dotyczy Mateusza i Łukasza.
Ewangelie są anonimowe. Nagłówki — „Ewangelia według św. Marka“ — zostały dopisane później, w II wieku, gdy w obiegu było już wiele tekstów i trzeba było je od siebie odróżnić.
To brzmi jak rewelacja z filmu dokumentalnego, a jest zwyczajną wiedzą podręcznikową, której uczy się na katolickich wydziałach teologii. Warto ją znać, choćby po to, żeby nie usłyszeć jej po raz pierwszy od kogoś, kto zamierza jej użyć przeciwko tobie.
Kiedy powstały
Datowanie przyjmowane dziś powszechnie w biblistyce — także katolickiej — wygląda tak:
| Ewangelia | Czas powstania |
|---|---|
| Marka | ok. 65–75 |
| Mateusza | ok. 80–90 |
| Łukasza | ok. 80–90 |
| Jana | ok. 90–100 |
Marek jest najstarszy i to jest ustalenie ważne, bo przez stulecia zakładano odwrotnie — że pierwszy był Mateusz, a Marek to jego skrót. Kolejność w Biblii jest tradycyjna, nie chronologiczna.
Warto zestawić te daty z czymś: Jezus umarł około roku 30. Najstarsza Ewangelia powstała więc jakieś trzydzieści pięć lat później, a najmłodsza po sześćdziesięciu–siedemdziesięciu. W kategoriach starożytnych to bardzo blisko wydarzeń — dla porównania, główne źródła o Aleksandrze Wielkim spisano kilkaset lat po jego śmierci.
Skąd w takim razie te imiona
Z tradycji wczesnochrześcijańskiej, i to nie z powietrza.
Najstarsze świadectwo pochodzi od Papiasza z Hierapolis (ok. 130), zachowane w cytacie u Euzebiusza. Papiasz pisze, że Marek był tłumaczem Piotra i spisał to, co Piotr głosił — dokładnie, choć nie po kolei.
To jest świadectwo z drugiej ręki i historycy różnie oceniają jego wartość. Ale pokazuje rzecz istotną: przypisania nie były przypadkowe. Gdyby wymyślano autorów dla prestiżu, wybrano by apostołów pierwszego szeregu. Tymczasem dwie z czterech Ewangelii przypisano ludziom, którzy apostołami nie byli — Markowi i Łukaszowi. To argument za tym, że tradycja przekazywała coś, co zastała, a nie coś, co wymyśliła.
Problem synoptyczny
Zestaw Mateusza, Marka i Łukasza obok siebie, a zobaczysz, że w wielu miejscach mają identyczne sformułowania, czasem co do słowa. Trzy niezależne relacje tak nie wyglądają.
Najczęściej przyjmowane wyjaśnienie: Mateusz i Łukasz korzystali z Marka. Oprócz tego obaj mieli dostęp do zbioru wypowiedzi Jezusa, którego nie znamy z żadnego rękopisu — badacze nazywają go Q, od niemieckiego Quelle, „źródło“.
To hipoteza, nie fakt. Istnieją teorie konkurencyjne i spór nie jest zamknięty. Ale zjawisko, które ma wyjaśnić, jest bezsporne: te trzy Ewangelie są ze sobą literacko powiązane.
Jan stoi osobno. Ma inne słownictwo, inną chronologię i inne wydarzenia — u niego Jezus naucza w Jerozolimie wielokrotnie, a nie raz na końcu.
Co na to mówi Kościół
Tu jest miejsce, w którym warto uważnie przeczytać dokument, zamiast zgadywać.
Sobór Watykański II w konstytucji Dei verbum stwierdza, że Ewangelie mają pochodzenie apostolskie i wiernie przekazują to, co Jezus czynił i czego nauczał (nr 18–19).
Zwróć uwagę na sformułowanie. Sobór mówi o pochodzeniu apostolskim, a nie o tym, że każdą księgę własnoręcznie spisał apostoł, którego imię nosi. To rozróżnienie jest w tekście i nie jest przypadkowe.
Sobór opisuje też trzyetapowy proces powstawania: to, co Jezus mówił i czynił → to, co apostołowie głosili po zmartwychwstaniu → to, co zostało spisane przez autorów, którzy dokonywali wyboru i układali materiał stosownie do potrzeb swoich Kościołów.
Innymi słowy: Kościół sam opisuje Ewangelie jako teksty zredagowane, a nie podyktowane. To zgadza się z tym, co widać w tekście.
Czego to nie podważa
Bo w tym miejscu łatwo o skok myślowy, który jest nieuprawniony.
Anonimowość nie oznacza niewiarygodności. W starożytności podpisywanie dzieła imieniem autora nie było normą, jaką jest dziś. Ewangelie nie ukrywały autora — po prostu nie uznawały tej informacji za istotną.
Późniejsze spisanie nie oznacza wymyślenia. Kultura, w której powstawały, opierała się na przekazie ustnym i wyćwiczonej pamięci. Trzydzieści lat to w takich warunkach dystans zupełnie inny niż dla nas.
Redakcja nie oznacza fałszowania. Autor, który wybiera materiał i układa go pod kątem swoich czytelników, robi to, co robi każdy piszący. Łukasz zresztą mówi o tym wprost w pierwszych zdaniach: wielu już próbowało ułożyć opowiadanie, on postanowił zbadać wszystko i spisać po kolei (Łk 1,1–4).
Zdanie, które sam tekst mówi o sobie
Ewangelia Jana kończy się uwagą, która wygląda na dopisek wspólnoty: „Ten właśnie uczeń daje świadectwo o tych sprawach i on je opisał. A wiemy, że świadectwo jego jest prawdziwe“ (J 21,24).
To „wiemy“ jest tu najciekawsze. Mówi ktoś inny niż autor — grupa, która za tekstem stoi i ręczy za niego.
I to jest, w gruncie rzeczy, odpowiedź na pytanie z tytułu. Ewangelie nie są zapiskami czterech ludzi. Są zapisem tego, co głosiła wspólnota, spisanym przez konkretnych ludzi, których imiona zachowała tradycja, a których udziału nie da się dziś odtworzyć z pewnością notariusza.
Można to uznać za osłabienie. Można też zauważyć, że żadne inne źródło o Jezusie nie jest bliższe — a to, że wiemy o tych tekstach tak dużo, wynika właśnie z tego, że nikt niczego nie zacierał.
Źródła
- Nauczanie KościołaSobór Watykański II, konstytucja „Dei verbum" 18–19 — apostolskie pochodzenie i historyczność Ewangelii
- FaktPapiasz z Hierapolis (ok. 130), zachowany u Euzebiusza — świadectwo o Marku jako tłumaczu Piotra
- FaktDatowanie Ewangelii przyjmowane w biblistyce — Marek ok. 65–75, Mateusz i Łukasz ok. 80–90, Jan ok. 90–100
- Nauczanie KościołaKatechizm Kościoła Katolickiego 125–127 (Ewangelie sercem Pisma) i 105–108 (natchnienie)
- Pismo ŚwięteEwangelia wg św. Łukasza 1,1–4; Ewangelia wg św. Jana 21,24