Apokryfy. Czego nie ma w Biblii, dlaczego wypadło i kto to właściwie ustalił
Ewangelia Tomasza, Ewangelia Judasza, ewangelie dzieciństwa — istnieją naprawdę i można je przeczytać. Nie zostały jednak wyrzucone przez cesarza na soborze w Nicei, bo Nicea kanonem w ogóle się nie zajmowała.
Zacznijmy od faktu, który brzmi zaskakująco, a jest bezsporny: apokryfy istnieją i nikt ich nie ukrywa. Ewangelię Tomasza można kupić w księgarni, Ewangelię Judasza wydało towarzystwo geograficzne, a teksty z Nag Hammadi leżą w internecie od dziesięcioleci.
Nie ma tu żadnego sejfu. Jest natomiast pytanie ciekawsze: dlaczego te teksty nie weszły do Biblii — i kto właściwie o tym zdecydował.
Najpierw obalmy jedną rzecz
Popularna wersja brzmi tak: w 325 roku cesarz Konstantyn zwołał sobór w Nicei, gdzie biskupi przegłosowali, które ewangelie zostawić, a które spalić.
Nicea kanonem Pisma się nie zajmowała. Sobór wydał dwadzieścia kanonów — dotyczą arianizmu, daty Wielkanocy, święceń, dyscypliny duchowieństwa. Ani jeden nie dotyczy tego, które księgi należą do Biblii. Można je przeczytać; są krótkie.
Ta opowieść weszła do obiegu głównie przez powieści i filmy z przełomu wieków i okazała się wyjątkowo odporna. Powtarza się ją do dziś, także w dyskusjach prowadzonych w dobrej wierze.
Jak to wyglądało naprawdę
Kanon nie powstał w jednym głosowaniu. Krystalizował się przez trzy stulecia, w praktyce a nie na posiedzeniu.
Kryterium było, w uproszczeniu, potrójne. Czy tekst wiąże się z apostołami albo ich najbliższym otoczeniem. Czy jest czytany na liturgii w wielu Kościołach, nie w jednym środowisku. Czy zgadza się z wiarą już wyznawaną.
Najstarszą zachowaną listą 27 ksiąg Nowego Testamentu w dzisiejszym składzie jest list paschalny św. Atanazego z 367 roku — czyli czterdzieści lat po Nicei. Ale Atanazy niczego wtedy nie ustanawiał: spisał to, co już było w użyciu.
Powiedzmy przy tym rzecz, która bywa niewygodna dla obu stron sporu: to Kościół rozpoznał kanon, a nie kanon powołał Kościół. Wspólnota istniała i sprawowała Eucharystię, zanim spisano jakąkolwiek Ewangelię.
Dlaczego te teksty odpadły
Nie dlatego, że były niewygodne. Dlatego, że w większości były późne i mówiły coś innego.
Późne. Ewangelie kanoniczne powstały w drugiej połowie I wieku. Większość apokryfów — w II, III, a nawet IV. Ewangelia Judasza pochodzi z II wieku; jej autor nie mógł znać Judasza.
Inna teologia. Znaczna część apokryfów to teksty gnostyckie, a gnostycyzm był odrębnym systemem: świat materialny jest w nim dziełem niższego bóstwa, ciało więzieniem, a zbawienie polega na tajemnej wiedzy dostępnej wybranym. To nie jest wariant chrześcijaństwa — to inna religia, korzystająca z tych samych imion.
Inny bohater. W ewangeliach dzieciństwa mały Jezus lepi z gliny ptaki i ożywia je, a chłopcu, który go zaczepił, zsyła śmierć. To jest Jezus z baśni: efektowny, kapryśny, demonstrujący moc. Ewangelie kanoniczne o dzieciństwie milczą prawie zupełnie — i to milczenie jest wymowne.
Co jednak z nich zostało
Tu jest paradoks, o którym w polskich kościołach mówi się rzadko: część tradycji, którą uważamy za oczywistą, pochodzi właśnie z apokryfów.
Imiona rodziców Maryi — Joachim i Anna — nie występują w Biblii. Pochodzą z Protoewangelii Jakuba, tekstu z II wieku.
Wół i osioł przy żłóbku — w Ewangeliach ich nie ma. Weszły do ikonografii z apokryfów i z odczytania proroctwa Izajasza.
Trzej królowie. Mateusz pisze o mędrcach ze Wschodu i nie podaje ani ich liczby, ani tego, że byli królami. Liczba trzy wzięła się z trzech darów, imiona Kacper, Melchior i Baltazar — z późniejszej tradycji.
Święta Weronika i chusta — nie ma jej w Ewangeliach; pochodzi z tradycji późniejszej, a mimo to ma swoją stację Drogi Krzyżowej.
Kościół tego nie ukrywa i nie traktuje jako skandalu. To są elementy tradycji, nie prawdy wiary — i różnica między jednym a drugim jest właśnie tym, o co w tym rozróżnieniu chodzi.
Czy warto je czytać
Można, i bywa to pouczające. Warto tylko wiedzieć, czego się szuka.
Jeśli szukasz historii Jezusa — apokryfy są złym adresem. Są późniejsze i mniej wiarygodne niż to, co masz w czterech Ewangeliach.
Jeśli interesuje cię historia chrześcijaństwa — są świadectwem pierwszorzędnym. Pokazują, o co spierano się w II i III wieku, jakie pomysły krążyły i dlaczego Kościół odrzucił akurat te.
Jeśli liczysz na sensację — będzie rozczarowanie. Ewangelia Judasza, ogłoszona w 2006 roku jako tekst, który „zmienia wszystko“, jest gnostyckim traktatem z II wieku i nie zmienia niczego poza tym, co wiemy o gnostykach.
Zdanie z samej Biblii
Na koniec warto zauważyć, że Nowy Testament sam przyznaje, że relacji było więcej. Łukasz otwiera swoją Ewangelię zdaniem: „Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas“ (Łk 1,1).
Autor kanonicznej Ewangelii mówi więc wprost, że pisze jedną z wielu relacji — i podaje powód, dla którego pisze własną: żeby adresat „mógł się przekonać o całkowitej pewności nauk“ (Łk 1,4).
To jest, w gruncie rzeczy, cała historia kanonu w dwóch wersetach. Tekstów było wiele. Wybór nie był tajny — był stopniowy, jawny i oparty na kryterium, które da się sprawdzić.
Źródła
- FaktI Sobór Nicejski (325) — dwadzieścia kanonów dotyczących m.in. arianizmu, daty Wielkanocy i dyscypliny; żaden nie dotyczy kanonu Pisma
- FaktList paschalny św. Atanazego (367) — najstarsza zachowana lista 27 ksiąg Nowego Testamentu w dzisiejszym składzie
- FaktOdkrycie biblioteki z Nag Hammadi (1945) — m.in. koptyjski tekst Ewangelii Tomasza
- Nauczanie KościołaKatechizm Kościoła Katolickiego 120 (kanon 46 + 27 ksiąg) i 76 (przekaz apostolski)
- Pismo ŚwięteEwangelia wg św. Łukasza 1,1–4 — wzmianka o wielu wcześniejszych relacjach