Przejdź do treści

Kolęda. Czy trzeba wpuścić księdza i co się stanie, jeśli się nie wpuści

Wizyta duszpasterska nie jest obowiązkiem, ofiara nie jest opłatą, a nieprzyjęcie kolędy nie jest przewinieniem, za które grozi cokolwiek. Rzecz w tym, że mało kto mówi to wprost, więc co roku miliony ludzi zastanawiają się, czy wypada nie otworzyć.

Redakcja10 sierpnia 20266 min czytania

Co roku od Bożego Narodzenia do lutego powtarza się ta sama scena. Kartka na klatce schodowej z terminem, w mieszkaniu pośpieszne sprzątanie, i pytanie, którego prawie nikt nie zadaje na głos: czy w ogóle trzeba otworzyć?

Odpowiedź jest krótka. Nie trzeba.

Czym kolęda jest, a czym nie jest

Formalnie nazywa się to wizytą duszpasterską. Podstawą jest obowiązek proboszcza — nie wiernych. Prawo kanoniczne każe mu poznawać powierzonych sobie ludzi, między innymi przez odwiedzanie rodzin (kan. 529 §1).

Zwróć uwagę na kierunek tego przepisu. Zobowiązany jest ksiądz. Wobec parafianina nie ma tu żadnego obowiązku — ani prawnego, ani moralnego. Kolęda nie jest sakramentem, nie jest przykazaniem kościelnym i nie figuruje w żadnym spisie powinności katolika.

To jest polski zwyczaj duszpasterski. W większości krajów katolickich nie istnieje w tej formie w ogóle.

Co się stanie, jeśli nie wpuścisz

Nic.

Nie ma sankcji kościelnej za nieprzyjęcie wizyty duszpasterskiej, bo nie ma obowiązku, który dałoby się złamać. Nie trzeba się tłumaczyć, nie trzeba podawać powodu i nie trzeba otwierać drzwi tylko po to, żeby powiedzieć „dziękujemy, nie“.

W praktyce wystarczy nie otworzyć albo powiedzieć, że w tym roku dziękujecie. Doświadczony proboszcz przyjmuje to bez komentarza — w dużym mieście nie otwiera zwykle więcej niż połowa mieszkań.

Pytanie, o które naprawdę chodzi

Rozmowa o kolędzie prawie zawsze schodzi w to samo miejsce: czy odmowa zaszkodzi później — przy chrzcie dziecka, przy zaświadczeniu dla chrzestnego, przy ślubie.

Sprawdźmy to na przepisie. Prawo wymienia warunki dopuszczenia do funkcji chrzestnego (kan. 874 §1): ukończone 16 lat, przyjęty chrzest, bierzmowanie i Eucharystia, brak kary kanonicznej, niebycie rodzicem dziecka oraz prowadzenie życia zgodnego z wiarą i odpowiadającego pełnionej funkcji.

Kolędy w tym katalogu nie ma. Nie ma jej też w żadnym innym miejscu Kodeksu.

To ostatnie kryterium — „życie zgodne z wiarą“ — ocenia proboszcz i tu jest przestrzeń na uznaniowość. Warto natomiast wiedzieć dwie rzeczy: przyjęcie wizyty duszpasterskiej nie jest miarą praktyki religijnej w rozumieniu prawa, a jeśli odmowa zaświadczenia zostaje uzasadniona wyłącznie brakiem kolędy, można poprosić o wskazanie podstawy i — gdyby to nie pomogło — zwrócić się do kurii diecezjalnej.

W większości parafii ten problem w ogóle nie istnieje. Ale skoro pytanie wraca co roku, lepiej znać odpowiedź niż otwierać drzwi z ostrożności.

Ofiara

Ta sama zasada co przy sakramentach: ofiara jest dobrowolna, a jej brak nie może być powodem odmowy czegokolwiek. Prawo zabrania szafarzowi domagania się czegokolwiek ponad ofiary określone przez władzę kościelną (kan. 848). Piszemy o tym szerzej przy „co łaska“.

Jeśli nie stać cię albo po prostu nie chcesz — możesz przyjąć księdza i nie dawać nic. To jest sytuacja przewidziana, a nie wykroczenie. Jeżeli czułbyś się z tym niezręcznie, warto powiedzieć wprost: „w tym roku nie damy ofiary“. Zdanie wystarczające.

Jeśli jednak chcesz przyjąć

Kilka rzeczy, które zdejmują niepotrzebny stres.

Nie trzeba generalnego sprzątania. Wizyta trwa zwykle od pięciu do piętnastu minut.

Nie ma egzaminu. Ksiądz nie sprawdza znajomości pacierza — choć w niektórych parafiach pyta o to dzieci, i można spokojnie powiedzieć, że wolicie tego uniknąć.

Przygotowuje się zwykle stół nakryty białym obrusem, krzyż, świecę i wodę święconą, jeśli są w domu. Jeżeli nie ma — nic się nie stanie.

Można rozmawiać albo nie. Dla części ludzi to jedyny raz w roku, gdy mają okazję porozmawiać z proboszczem o czymś konkretnym: o chorym w rodzinie, o dziecku, o pogrzebie sprzed miesiąca. Dla innych to grzecznościowa wizyta na dziesięć minut. Obie wersje są w porządku.

Dlaczego to w ogóle jest trudne

Bo kolęda łączy trzy rzeczy, które źle się ze sobą czują: dom, pieniądze i ocenę.

Ksiądz wchodzi do przestrzeni prywatnej, w której nikt nie kontroluje wrażenia, jakie robi. Pada temat ofiary, przy której nikt nie zna stawki. I unosi się przekonanie — zwykle nieuzasadnione — że ktoś tu kogoś ocenia: mieszkanie, brak ślubu kościelnego, dzieci nieochrzczone.

Świadomość, że żadna z tych rzeczy nie jest przedmiotem wizyty, a sama wizyta jest w całości dobrowolna, wystarczy zwykle, żeby przestać się tym przejmować — niezależnie od tego, czy w tym roku otworzysz drzwi, czy nie.

Źródła

  • FaktKodeks Prawa Kanonicznego, kan. 529 §1 — obowiązek proboszcza poznawania wiernych, w tym przez odwiedzanie rodzin
  • FaktKodeks Prawa Kanonicznego, kan. 874 §1 — warunki dopuszczenia do funkcji chrzestnego
  • FaktKodeks Prawa Kanonicznego, kan. 848 — zakaz żądania czegokolwiek ponad ofiary określone przez władzę kościelną
  • Nauczanie KościołaKatechizm Kościoła Katolickiego 2179 (parafia jako wspólnota)