Wersety, których nie ma. Dlaczego w Twojej Biblii brakuje Mt 23,14
Otwierasz Ewangelię Mateusza, szukasz wersetu 14 w rozdziale 23 — i nie ma go. Po trzynastce od razu piętnastka. Twoja Biblia nie jest wybrakowana ani ocenzurowana. To ślad po tym, jak powstała numeracja, i po pracy, którą wykonano później.
Najpierw sprawdź sam. Weź Biblię Tysiąclecia, otwórz Ewangelię Mateusza na rozdziale 23 i przeczytaj kolejno numery wersetów. Trzynaście, potem piętnaście.
Czternastki nie ma.
To nie jest błąd druku ani przeoczenie redakcji. Ten sam brak znajdziesz w każdym egzemplarzu i w wydaniu internetowym. A gdy zajrzysz do Ewangelii Marka, w rozdziale 7 werset 16 będzie na swoim miejscu — choć w tekście greckim jest z nim dokładnie ten sam kłopot.
Żeby zrozumieć, skąd bierze się ta niekonsekwencja, trzeba cofnąć się do momentu, w którym ktoś w ogóle wpadł na pomysł numerowania Pisma.
Numeracja jest młodsza od Biblii o piętnaście wieków
Pierwsi czytelnicy Ewangelii nie mieli ani rozdziałów, ani wersetów. Tekst szedł ciągiem, często bez odstępów między wyrazami. Odsyłano do niego opisowo: „tam, gdzie Pan mówi o ziarnie gorczycy“.
Podział na rozdziały, którego używamy do dziś, wprowadził około roku 1205 Stefan Langton, wykładowca paryski, późniejszy arcybiskup Canterbury — ten sam, który dziesięć lat później brał udział w powstaniu Wielkiej Karty Swobód.
Na wersety Nowy Testament podzielił dopiero Robert Estienne, paryski drukarz, w greckim wydaniu z 1551 roku. Anegdota mówi, że robił to w drodze między Paryżem a Lyonem — i patrząc na niektóre miejsca podziału, trudno w to nie uwierzyć.
Zapamiętajmy datę: 1551. Numeracja powstała na konkretnym tekście greckim, jaki był wtedy dostępny drukarzowi.
Potem znaleziono starsze rękopisy
Przez następne stulecia biblistyka dostała do ręki to, czego Estienne mieć nie mógł: rękopisy o wiele starsze niż te, na których pracował. Kodeksy z IV wieku, papirusy z II i III.
Porównanie ich przyniosło wniosek, który dziś jest w nauce bezsporny: część zdań obecnych w tekście z XVI wieku nie występuje w najstarszych świadectwach. Nie chodzi o fałszerstwa. Chodzi o zwyczajne mechanizmy przepisywania ręcznego:
- harmonizacja — kopista znał to samo wydarzenie z innej Ewangelii i „uzupełniał“ brakujące zdanie, żeby opisy się zgadzały;
- notatka z marginesu — czyjś dopisek objaśniający przy kolejnym przepisywaniu wędrował do tekstu głównego;
- powtórzenie — zdanie z sąsiedniego fragmentu wracało o kilka wierszy dalej.
Mt 23,14 to podręcznikowy przykład pierwszego mechanizmu. Zdanie o „pożeraniu domów wdów“ występuje u Marka (12,40) i u Łukasza (20,47). U Mateusza w najstarszych rękopisach go nie ma — pojawia się dopiero w późniejszych, i to w dwóch różnych miejscach rozdziału, raz przed wersetem 13, raz po nim. Sama ta chwiejność położenia jest mocnym argumentem, że zostało dopisane.
Dlaczego numer zostaje pusty
Skoro zdanie odpada, dlaczego nie przenumerować reszty rozdziału?
Bo numeracja jest wspólnym adresem. Odsyła do niej pięć wieków kazań, komentarzy, encyklik, przypisów i przekładów na wszystkie języki świata. Gdyby po każdej korekcie tekstu przesuwać numery, „Mt 23,15“ znaczyłoby co innego w książce z 1900 roku niż w wydaniu dzisiejszym.
Taniej jest zostawić lukę. Pusty numer to cena zachowania jednego adresu dla wszystkich.
Trzy tryby, w jakich radzi sobie z tym Biblia Tysiąclecia
Tu zaczyna się rzecz, która czytelnika najbardziej myli, bo wygląda na niekonsekwencję. Sprawdziliśmy trzy miejsca bezpośrednio w tekście.
Werset znika bez śladu. Mt 23,14 — po trzynastce idzie piętnastka, bez komentarza w samym tekście.
Werset zostaje, ale z przypisem. Mt 17,21 jest na swoim miejscu, opatrzony notą: „Zdania tego brak w czołowych rkp“. Czytelnik dostaje i tekst, i informację o jego statusie.
Werset zostaje bez zastrzeżeń. Mk 7,16 — „Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!“ — stoi w tekście normalnie.
Ta różnorodność nie jest niechlujstwem. Wydania krytyczne oceniają każdy przypadek osobno, ważąc siłę świadectw rękopiśmiennych, a wydawca przekładu podejmuje decyzję redakcyjną: czy zdanie jest na tyle wątpliwe, że lepiej je usunąć, czy na tyle zakorzenione, że lepiej zostawić z notą. Różni wydawcy rozstrzygają to różnie — dlatego w Biblii Warszawskiej czy w przekładzie paulistów układ pustych numerów bywa inny niż w Tysiąclatce.
Najsłynniejszy przypadek: trzej świadkowie
Najgłośniejsza historia tego rodzaju dotyczy Pierwszego Listu św. Jana. W dawnych wydaniach łacińskich i w Biblii Króla Jakuba werset 5,7 brzmiał: „Trzej są, którzy dają świadectwo w niebie: Ojciec, Słowo i Duch Święty, a ci trzej jedno są“. Zdanie znane jako Comma Johanneum było przez wieki przywoływane jako najkrótszy dowód na Trójcę Świętą wprost z Pisma.
W Biblii Tysiąclecia tego zdania nie ma. Werset 7 brzmi po prostu: „Trzej bowiem dają świadectwo:“, a ósmy dopowiada: „Duch, woda i krew, a ci trzej w jedno się łączą”.
Powód jest ten sam: fragment o Ojcu, Słowie i Duchu nie występuje w greckich rękopisach z pierwszego tysiąclecia. Wszedł do tekstu przez łacińską tradycję zachodnią.
I tu rzecz, która bywa źle rozumiana. Usunięcie tego zdania niczego nie odbiera nauce o Trójcy. Nauka ta nie stoi na jednym wersecie — stoi na całości świadectwa Nowego Testamentu i na rozstrzygnięciach pierwszych soborów, z których najstarsze są o wieki wcześniejsze niż rękopisy zawierające ten dopisek. Kościół nie stracił argumentu; stracił argument, którego nigdy nie potrzebował.
To jest uczciwość, nie cenzura
Zarzut, że „Kościół usunął wersety z Biblii“, pojawia się regularnie i zwykle w tonie odkrycia. Warto zauważyć, co się właściwie stało.
Puste numery są widoczne. Nikt ich nie zamaskował przez przenumerowanie rozdziału — a to byłoby najprostsze, gdyby chodziło o ukrycie sprawy. Przypisy w rodzaju „brak w czołowych rkp“ są wydrukowane w książce, którą czyta się w kościele. Katolickie wydania krytyczne Nowego Testamentu, na których opierają się przekłady, tworzą i publikują sami bibliści.
Trudno o bardziej jawny sposób prowadzenia korekty.
Przy okazji: różnice w numeracji potrafią mylić także komentatorów. Józef Homerski w Biblii Lubelskiej pisze o ośmiokrotnym „biada“ w Mt 23,13–36, bo pracuje na tekście zawierającym werset 14. Kto liczy w Biblii Tysiąclecia, naliczy siedem. Obaj mają rację — po prostu liczą w innym wydaniu.
Co z tym zrobić przy czytaniu
Jeśli szukasz wersetu i go nie znajdujesz, sprawdź trzy rzeczy w tej kolejności.
Czy numer w ogóle istnieje w Twoim wydaniu — brak numeru to sytuacja opisana wyżej i nic nie jest zepsute. Czy odsyłacz nie pochodzi ze starszego przekładu, bo cytat z książki sprzed stu lat może wskazywać na zdanie, którego nowsze wydania nie mają. I czy nie chodzi o inny system numeracji Psalmów, gdzie tradycja grecka i hebrajska różnią się o jedną pozycję — ale to już temat na osobny tekst.
A jeśli ktoś pokaże Ci pusty numer jako dowód, że „coś ukryto“, możesz spokojnie odpowiedzieć, że jest odwrotnie. Ta dziura po siedemnastce jest śladem po pracy, którą wykonano jawnie i której nikt nie próbował zatrzeć.
Źródła
- FaktBiblia Tysiąclecia (Pallottinum) — stan tekstu Mt 17,21; Mt 23,14; Mk 7,16; 1 J 5,7–8 sprawdzony bezpośrednio
- FaktPodział na rozdziały — Stefan Langton, ok. 1205; podział Nowego Testamentu na wersety — Robert Estienne, wydanie greckie z 1551
- InterpretacjaJózef Homerski, „Ewangelia według św. Mateusza", Biblia Lubelska, 1995 (wyd. II 2004) — ośmiokrotne „biada" w Mt 23,13–36
- Pismo ŚwięteEwangelia według św. Mateusza 23,13–15; Ewangelia według św. Marka 12,40; Ewangelia według św. Łukasza 20,47
- Pismo Święte1 List św. Jana 5,6–8